Zwykło się mawiać, że

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci

Czy będzie tak samo w przypadku mojego syna czas pokaże, ale zacznijmy od początku.Od dłuższego czasu ulubionymi zabawkami są „moto”, a od niedawna także ile razy chcę iść pojeździć na motocyklu, słyszę „tata, nie moto”. Pod choinkę kupiliśmy mu rowerek biegowy, na którym bardzo lubi jeździć. Na początku było to niepewne chodzenie na rowerku po mieszkaniu, ale ostatnio coraz lepiej mu idzie i powoli idąc na spacerze zaczyna podnosić już nogi do góry. Wiadomo, nie da się wszystkiego od razu nauczyć, szczególnie jak się ma prawie trzy latka :)

Teraz na trzecie urodziny od dziadków dostał trójkołowy motocykl na akumulator. Oczywiście trzeba go było przetestować na polu… Początki jak ze wszystkim są ciężkie, bo jak wytłumaczyć takiemu małemu dziecku, że musi cały czas trzymać przycisk, aby motocykl jechał do przodu/tyłu, bo ten nie działa jak zabawki, że raz się klika i jeździ przez jakiś czas.

Powoli nauczy się też i tego, najważniejsze jest że nie zraża się i nawet jak zaliczył glebę, bo się za bardzo wychylił stojąc na motocyklu to wstał, otrzepał ręce, wsiadł i chciał jeździć dalej.

Dość ciekawie wygląda także sprawa mojego motocykla, gdy wyprowadzam go, żeby go np. umyć lub nasmarować łańcuch. Kajtuś bardzo chętnie siada na nim. Ostatnio nawet „przejechał” się nmotocyklem, gdy go przetaczałem, co sprawiło mu dość dużo radości.

Czy kiedyś pójdzie w moje ślady i będzie jeździć na motocyklu to czas pokaże, na dzień dzisiejszy wszystko wygląda, że tak będzie.

Być może w przyszłym roku zainteresujemy się jakimś pocketbike’iem dla niego, żeby nauczył się też jeździć na prawie prawdziwym moto.

Write A Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.