Input your search keywords and press Enter.

Test kombinezonu Dainese T. ASPIDE NEW DIV. część 2

Od napisania pierwszej części testu (Test kombinezonu Dainese T. ASPIDE NEW DIV. część 1) minęło już trochę czasu. W międzyczasie pogoda była różna, co pozwoliło na przeprowadzenie obszernego testu w różnych warunkach atmosferycznych.

Największym wyzwaniem dla motocyklistów jest w jazda w skrajnych warunkach, czyli albo upały albo deszcz. Co prawda w tym kombinezonie nie dopadła mnie taka ulewa w jakiej kiedyś wracaliśmy z żoną, ale deszcz zaliczyłem.

Jazda w upale

Jazda w upale bywa męcząca. Dodatkowo jeśli podróżujemy po mieście, czasem staje się bardzo nieprzyjemna. Gorąc, połączony z nagrzanym asfaltem i ciągłym zatrzymywaniem się na światłach, czy to przed przejściem dla pieszych lub z powodu korka, sprawia, że temperatura motocykla jak i naszego organizmu szybko rośnie. Początkowo podchodziłem sceptycznie do tego, ponieważ pamiętam czasy jak jeździłem w tekstylnym kombinezonie i jazda w takich upałach sprawiała, że szybko się męczyłem, byłem cały mokry, a po krótkiej przejażdżce miałem już dość. Postanowiłem jednak podjąć to ryzyko i dodatkowo sprawdzić jak sprawuje się odzież termoaktywna Brubeck (którą miałem przyjemność testować wcześniej: Test odzieży termoaktywnej marki Brubeck). Byłem trochę zaskoczony, bo owszem- był mi dość ciepło w tym zestawie, ale nie przesadnie gorąco. Jeśli chodzi o potliwość organizmu, to tutaj także wszystko było na plus, ponieważ nie byłem zbytnio spocony. Ale po takim krótkim wypadzie odzież termoaktywna nadawała się tylko do prania, gdyż „wciągnęła” ze mnie cały pot, dzięki czemu ja czułem się komfortowo.

Jazda w deszczu

Co prawda nie jeździłem podczas jakiejś niemiłosiernej ulewy, czy długo padającego deszczu, ale był to wystarczający czas, aby powiedzieć coś na temat zachowania kombinezonu.

Wiadomo, żaden kombinezon czy to tekstylny, czy skórzany (pomijając oczywiście te przeciwdeszczowe) sprawdza się w deszczu przez jakiś czas. Pytanie zawsze jest jedno- ile wynosi właśnie ten „jakiś czas”. Ja w deszczu jechałem z Wadowic do zakopianki drogą na Nowy Sącz/Zakopane. Była to w moim mniemaniu średnia ulewa trwająca około 15minut. Mimo to mogę napisać że kombinezon sobie poradził, nie namókł zbytnio a co najważniejsze mój tyłek pozostał suchy :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Motocyklizm na Węgrzech

Niestety zawsze jest tak, że coś się musi skończyć. Nie inaczej jest tym razem i moje rodzinne wakacje na Węgrzech...

Zamknij