Input your search keywords and press Enter.

Wrażenia „Plecaczka” z przejażdżki nr 2

Po pierwszej przejażdżce, naszą BeEmKą jakoś nie paliłam się do tego, by ponownie wsiąść na tę maszynę. Jednakże w końcu nie miałam wyjścia, bo skoro Mąż już sprezentował mi dżinsy do jazdy na motocyklu, no to już musiałam zdecydować się na kolejną przejażdżkę.

W pewien słoneczny dzień tego roku, przetoczyłam się przez moje miejsce pracy w ograniczających ruchy spodniach i kaskiem w ręku, wzbudzając przy tym niemałe zainteresowanie i zapewne przy okazji stałam się obiektem plotek typu „Ile to mój Mąż zarabia, że mamy motor” albo „Jaka nieodpowiedzialna matka, jeździ na motocyklu”. Dotarłam na Plac Szczepański i jak się wykokosiłam z przepakowaniem oraz ubieraniem, zapakowałam swoje szanowne cztery litery na motorek. Na szczęście centrum Krakowa nie pozwala zbytnio przyspieszyć żadnym pojazdom, więc początek wycieczki był fajny i łagodny. Przy okazji przejeżdżając nawet z prędkością 10 km/h przez kocie łby na Rynku można pozbyć się choć odrobiny cellulitu :)

Później na ulicach Dunajewskiego i Basztowej nastąpiło lekkie przyspieszenie, które bałam się, że mi się nie będzie podobać, a jednak mi się podobało, bo maszyna sunęła gładziutko po w miarę równych ulicach, a sam jej ryk, który może mimo wszystko na początku przerażać, zagłuszały tramwaje i cała reszta miejskiego życia. Mniej mi się podobał przejazd nierówną ulicą Krowoderską, bo tyłek znowu mi latał na prawo i lewo, a tam gdzie były dziury, kręgosłup powyginał mi się na wszystkie możliwe strony świata w literę „S”.

Jak dojechaliśmy do Alei Trzech wieszczy oraz 29-go Listopada, o dziwo jeszcze dość pustych zaczęła się prawdziwa przyjemność. Mimo, że trzymałam się kurczowo Męża i motocykla, udało mi się znowu przekonać, że przejażdżki motocyklowe są fajne. Pomimo, że nie miałam na sobie kompletnego stroju w postaci butów i odpowiedniej kurtki, to jednak okazuje się, że adidasy i zwykła skórzana kurtka też się dobrze sprawdzają, bo maszyna jest stabilna, a dzięki umiejętnościom kierowcy jeździ się komfortowo i nawet miejski korek nie przeszkadza, żeby się choć na chwilę odprężyć.

Podsumowując, Plecaczkom jak najbardziej polecam ten motocykl, bo jak się człowiek przyzwyczai, to ani pupa nie boli, ani kręgosłup, ani nawet nie jest strasznie, tylko po prostu jak wszystkiego – trzeba się przyzwyczaić :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Budujemy tor motocyklowo-samochodowy w Krakowie

W miniony weekend tj. 20 czerwca 2015 rozpoczęło się głosowanie na budżet obywatelski miasta Kraków. Nasz głos został oddany oczywiście...

Zamknij